Blog > Komentarze do wpisu
Wielkanocny gęsi pipek
Potrawa jest z zupełnie innej bajki, ale genialnie komponuje się z tradycyjnymi wielkanocnymi przepisami. Niejeden rabin zrobił by nam krzywdę za to sąsiedztwo koszernego ze świniną, a i proboszcz nie pochwaliłby żydowskiego jadła na chrześcijańskim stole pełnym świńskiego.
Polecamy też przepis na mazurka.
Nie wgłębiając się zatem w szczegóły tego co z czym i po co przybijamy z wami trzy szczere szóstki i przechodzimy do przepisu.
Kilogram gęsich żołądków myjemy i parzymy wrzątkiem (jak ktoś umie parzyć zimną woda, niech sparzy zimną) w misce. Potem osączamy i parzymy (wrzątkiem oczywiście) jeszcze ze trzy razy.
W brytfannie rozgrzewamy olej i wrzucamy nań pół kilo własnoręcznie siekaną cebulę oraz zmiażdżony czosnek – całą główkę oczywiście po usunięciu łusek.
Smażymy pięć minut, czyli do drugiej solówki na gitarze w „Schodach do nieba” Led Zeppelin.
Wkładamy sparzone żołądki, przyprawiamy solą i pieprzem i wozimy się pod przykryciem na małym ogniu przez półtorej godziny.
Co jakiś czas mieszamy, żeby sprawdzić, czy ktoś nam nie zarąbał żarcia.
Wyparowaną wodę uzupełniamy.
Po półtorej godziny znienacka, bez ostrzeżenia, wkładamy brytfannę do piekarnika na 30 minut. Do gorącego piekarnika, oczywiście.
30 minut trzydziestoma minutami, ale po 20 minutach warto zdjąć pokrywkę z brytfanny, żeby się przyrumieniło.
Fajnie smakuje z plackami ziemniaczanymi i piwem. Ale placki ziemniaczane tak jakoś średnio nam się z Wielkanocą kojarzą. Pytanie tylko, czy chcesz kojarzyć z Wielkanocą, czy zjeść coś fajnego, Mensch.
wtorek, 07 kwietnia 2009, przepisyswiateczne